Zacznijmy od przykładu wielkiego kalibru. Uber, którego wartość rynkowa wynosi około 70 mld dolarów, jest efektem takiej próby rynku. Amerykańscy biznesmeni, Travis Kalanick i Garret Camp, dokładnie zbadali potrzeby mieszkańców oraz pracowników Doliny Krzemowej. Twórcy Ubera stwierdzili, że opcja wezwania niedrogiego przewozu za pomocą aplikacji, będzie dobrą alternatywą dla codziennych dojazdów własnym samochodem. Camp i Kalanick testowali swój produkt samodzielnie, przemierzając ulice San Francisco wynajmowanym samochodem. Dziś Uber to marka, która wzbudza tyleż entuzjazmu, co kontrowersji, a jednak nie da się ukryć, że instynkt jego twórców nie zawiódł. Zwłaszcza że podparty był solidnymi testami.

Testowanie – po co i dla kogo?

Wypuszczanie na rynek produktu, otwieranie sklepu czy lokalu gastronomicznego, tworzenie aplikacji bez analizy zapotrzebowania to bardzo ryzykowna sprawa. Są tacy, którzy chętnie skoczą na główkę, nie zastanawiając się nad głębokością wody (podobno do odważnych świat należy), jednak o wiele lepiej być przygotowanym i oszczędzić sobie bolesnych i drogich rozczarowań. Pomogą w tym dwa proste pytania: na jaki problem odpowiada nasz produkt i komu ma on służyć.

MVP? Obowiązkowo!

Z MVP, czyli Minimum Viable Product, mamy do czynienia, kiedy na rynek wprowadzany jest produkt o minimalnej funkcjonalności w celu sprawdzenia opinii pierwszych klientów. Na temat tej metody pisaliśmy już w jednym z wcześniejszych artykułów – MVP, czyli maksimum korzyści przy minimum ryzyka. MVP nie tylko daje odpowiedź na pytanie, czy nasz produkt jest trafiony, ale również pozwala wprowadzić konkretne poprawki przed wypuszczeniem pełnej wersji.

Metoda Janet J. Kraus i portal Zukcerberga

Jak sprawdzić potencjał produktu lub usługi? Janet J. Kraus, wykładowca na Harvard Business School, jest zdania, że produkt idealny łączy cechy tlenu, aspiryny i biżuterii. Warto zatem zadać sobie pytanie, czy nasza usługa jest czymś, bez czego nie sposób się obyć (tlen), czy jest odpowiedzią na problemy (aspiryna), czy po prostu zaspokaja czysto konsumpcyjne potrzeby (biżuteria). Oczywiście nikt nie twierdzi, że produkt łączący wyłącznie dwa z powyższych elementów nie może być udany. Wręcz przeciwnie! Weźmy takiego… Facebooka. Platforma Zuckerberga powstała jako przestrzeń, w której użytkownicy (studenci) mogli dzielić się wiadomościami, zdjęciami i innymi materiałami – łączyła zatem zaspokajanie bieżących potrzeb z dostarczaniem przyjemności. Dziś – co przyzna chyba każdy z nas – trudno sobie wyobrazić życie bez najsłynniejszego portalu społecznego na świecie.

Czy realna jest sytuacja, w której start-up będący jednocześnie tlenem, aspiryną i biżuterią okazuje się spektakularną klapą? Oczywiście! Dzieje się tak, kiedy koszty przekraczają przychody. Planując wejście na rynek, należy zatem dowiedzieć się, czy przypadkiem nie jest on nadto zaspokojony i nasycony podobnymi produktami lub usługami.

Tester na wagę złota!

Trudno wyobrazić sobie aplikację, która wchodzi na rynek bez uprzedniego testowania. Zanim software ruszy w świat, producent musi mieć sto procent pewności, czy rozwiązanie wykonane zostało zgodnie ze specyfikacją oraz, czy działa na wszystkich urządzeniach mobilnych, przeglądarkach, a nawet systemach operacyjnych. To zadanie należy do grona testerów.

Testerzy zaczynają swoją pracę już na etapie opracowywania koncepcji programu. Podczas tzw. kickof meetings zostają oni zaznajomieni ze specyfiką projektu, co pozwala im odpowiednio przygotować się do pracy, ale też dzielić uwagami dotyczącymi zadania. Zdaniem wielu specjalistów dobrze jest trzymać testerów blisko na każdym etapie realizacji zadania, pozwalając im krok po kroku testować wyniki pracy.

Droga testera zaczyna się zatem na analizie dokumentacji i wiedzie przez same testy, aż po wdrożenie. Pomiędzy pierwszym, drugim, trzecim, wdrożeniem (rzadko kończy się na jednym), a nawet po nich, tester troszczy się o utrzymanie stabilności aplikacji. Do niego należy reagowanie na zgłaszane usterki i odpowiadanie na uwagi ze strony klienta lub reszty zespołu. Tester weryfikuje wszelkie zgłoszenia i sprawdza poprawność nanoszonych poprawek.

Dobry tester to osoba, która jest w stanie patrzeć na proces z wielu perspektyw i szukać odpowiedzi w miejscach nieoczywistych. Rozkładanie zadań na czynniki pierwsze to jego pasja (choć ze względu na nawał pracy nie zawsze będzie miał szansę ją wykorzystać). 

Oprogramowanie wypuszczone na rynek bez udziału testera? To się raczej nie uda! Biznes otwarty bez analizy potrzeb rynku? Ryzykowne. Lepiej oszczędzić sobie bólu głowy. Jak wiadomo, przezorny zawsze zabezpieczony.


TWORZYMY INNOWACJE ZAPROGRAMOWANE NA ROZWÓJ TWOJEGO BIZNESU

Napisz do nas